1 lipca 1889 - "W ogródkach pustki. Gambrinus z urazą boczy się na Melpomenę, że mu gości ściągać przestała i ma ochotę nawymyślać jej od starego pudła. - Zmarniałaś panna, jak cenię piwo! - powiada do niej co wieczór przez ramię z goryczą i lekceważeniem, - coś ty za Melpomena? ... Straciłaś resztkę względów u szanownej publiczności. Dużo mi z ciebie przyszło w tym roku! Gdzież te hetakomby z antałków na twoją cześć, które ongiś rozlewano w tym samym lokalu? (...) Wstydź się panna, tak zejść na dziady! (...) Bo po co udawać? Po co chorować na moralność i przyzwoitość? To w życiu nie popłaca, a co dopiero na scenie. Mówiłem zawsze: Podegnij się panna, podkasaj, spróbuj trochę pokankanować, na diabła ci się zdadzą jakieś tam ambicje! Szanowna publiczność lubi operetkę i farsę, lubi tłuste kupleciki i swobodę w ruchach, trzeba szanownej publiczności dawać to, czego pragnie..." (Marian Gawalewicz, Kronika tygodniowa,"Tygo
Źródło:
Materiał nadesłany
Kalendarz Teatralny 1989
Data:
01.07.1889